Moi goście :

czwartek, 25 lipca 2013

Dax Sun - chusteczka samoopalająca

Ciężko się opalam. Mam bardzo jasną karnację i nawet jakbym cały dzień wylegiwała się plackiem na słońcu ( nie martwcie się , daleka jestem od tego ) to i tak będzie to strata czasu, pewnie i zdrowia bo praktycznie nic z tego nie będzie. Owszem spiecze mnie na raka, poparzy skórę ( już tak się raz doprowadziłam ), po to by po kilku dniach wszystko prawie zeszło. Pisze prawie, gdyż zostanie taka zaróżowiona skóra. Już  jak byłam malutka, to lekarka powiedziała mamie, żeby mnie nie wystawiać na słońce,bo więcej szkody będzie - panowała ponoć wtedy moda na ładnie opalone bobasy - co dla mnie bez sensu jest...

Ale głupio tak bledziochem być, zwłaszcza po urlopie, więc muszę ratować się czym się da...
( Przy okazji - przypomniała mi się akcja z marchewką w I klasie liceum - nie pytajcie, proszę o szczegóły .... )

Moim ulubionym mleczkiem samoopalającym  bo ciała od zawsze był SunOzon z Rossmana. Niestety w tym roku duet nam nie wyszedł - jak nigdy porobił mi smugi na nogach. Po mocnym peelingu postawiłam na kupione przez przypadek chusteczki samoopalające  - jak już stałam w Biedronce w kolejce do kasy, z nudów zaczęłam przyglądać się co w standzie Perfecty nowego ( BTW : nic nowego ), wypatrzyłam chusteczki samoopalające Dax Sun. Były dwie wersje: do jasnej i ciemnej karnacji. Wybrałam do jasnej.

Szczerze Wam powiem, że nigdy za takimi wynalazkami nie byłam. Nie ukrywajmy, że impreza wychodzi drogo - za jedną saszetkę zapłaciłam 1,29 zł. No, ale ok . czego się nie robi dla efektu :)









Można powiedzieć, że na wstępie produkt skreśliłam, że kupiłam bez przekonania ... a tu niespodzianka.

+ łatwo się aplikuje
+chusteczka jest na tyle mocno nasączona, że starczyło mi na aplikację na nogi ( co było celem głównym ) ale i na ramiona ( twarz sobie darowałam, bo na buzię od X-lat używam kremu brązującego Sopotu )
+bardzo ładnie pachnie
+ daje efekt ładnej opalenizny
+szybko się wchłania i schnie
+najważniejsze : nie tworzy smug ( czytając opis na opakowaniu myślałam - ale bujda - zwracam honor ;))



3 komentarze:

  1. nie znam ale brzmią fajnie, choć mnie słońce chwyta w pół godzinki na czekoladkę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Brzmi ciekawie;) Chociaż przyznam, że po przeczytaniu że to chusteczka samoopalająca myślałam, że to jakiś bubel;p

    OdpowiedzUsuń
  3. wow! mimo wszystko wolę być blada niż się bać o efekty. Mam bardzo złe wspomnienia z chusteczkami, od ostatniego nieprzyjemnego spotkania raczej ich unikam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Bardzo proszę o podpisywanie siępod nimi.

Komentarze typu "Anonimowy" będą usuwane - trollom internetowym dziękuję.

Pozdrawiam