poniedziałek, 28 września 2015

Merz Spezial - starcie ostateczne

O pierwszych wrażeniach po ponad miesiącu stosowania drażetek Merz Spezial pisałam Wam TUTAJ

Dziś będzie notka zakańczająca 3-miesieczną kurację.



Czy coś od posta wcześniejszego sie zmieniło? Nic sie nie zmieniło, nadal jestem zachwycona efektami jakie przyniosła kuracja.

Włosy - nadal szybki przyrost. Z reguły u fryziera na balajażu bywam sie co ok 2-2,5 miesiąca. Podczas kuracji z Merz Spezial odrost po miesiącu miałam taki jak po tych 2  miesiącach. Rosły w tempie błyskawicznym, wysyp baby hair był spektakularny. Aż nawet fryzjerka pytała, czy aby w ostatnim czasie nie miałam problemów z wypadaniem, bo ilość młodych włosków była zadziwiająca. Ale jak usłyszała, że to zasługa drażetek, które łykam to tylko potwierdziła, że to produkt najlepszy z dostępnych na rynku.
Jako takich problemów z wypadaniem nie miałam i mam nadzieję, że nie będę musiała przez ten nieprzyjemny etap przechodzić. Owszem podczas mycia czy czesania coś tam mi spadnie z głowy, ale jest to normalne - wszak te maluchy gdzieś muszą odrosnąć :) Ale jednocześnie wizualnie widać, że włosy stały się zdrowsze, grubsze ( chociaż tutaj też nigdy problemów nie miałam - wręcz przeciwnie moja fryzjerka się zawsze śmieje, że nakłada farbę i końca nie widać i jak tak można mieć tyle włosów.. )



Paznokcie - nadal progres. Mocne, zdrowe, grube.. Szybko rosną...Ładne, bez jakichkolwiek śladów łamliwości i rozdwajania. Jednym słowem piękne, podręcznikowe paznokcie. Teraz aktualnie mam skrócone, bo gdzieś tam kiedyś zahaczyłam w pracy i jeden niestety uległ destrukcji, ale to była raczej moja wina i nieuwaga. Albo zauroczenie - ha ha - bo niektóre zazdrośnice napatrzeć sie nie mogły i pytały, pytały, patrzyły i .. zauroczyły ... żart oczywiście...



Cera - gładka, zdrowa..  W notce połowinkowej pisałam Wam, że na niektórych blogach pojawiła się informacja, że u niektórych dziewczyn ponoć spowodował wysyp nieprawidłowości i pryszczy - tego sie bałam najbardziej.. Fakt taki wysyp i u mnie pod koniec prawie kuracji sie pojawił, ale zbiegło sie to w czasie z wprowadzeniem do pielęgnacji nowego kremu ( nigdy wcześniej tej marki nie miałam ). Dobrze, że sie szybko zorientowałam - krem odstawiłam ( dobre rozwiązanie, że nie tabletki) i po kilku dniach wszystko wróciło do normy. Tak więc mogę śmiało powiedzieć, że u mnie wysypu bolących pryszczy nie było po drażetkach Merz Spezial.




Przedwczoraj zażyłam ostatnią drażetkę, czy kupię ponownie? Oczywiście.. Już dziś będąc na spacerze byłm w dwóch aptekach chcąc zakupić.. Niestety nie było.. Jutro jak będę wracam z pracy zatrzymam sie do apteki, w której wiem że mają w asortymencie.

Koleżanka kiedyś kupiła jakiś zamiennik Merz Spezial tańszy o około 10zł z identycznym składem ale niestety same tabletki ponoć dosyć sporej wielkości. Ja przyzwyczaiłam się do oryginalnych Merz Spezial - rewelacyjnie łykało mi się te niezbyt duże i przede wszystkim powlekane drażetki.


I przy nich pozostanę. Aktualnie na FB pojawia się taka oto reklama :

Ja osobiście polecam, naprawdę jest to produkt rewelacyjny:)


Miłego popołudnia :) A ja chyba się zdrzemnę, bo trochę śnięta jestem po dzisiejszej nocce w pracy ...

4 komentarze:

  1. Ja miałam problem z łysieniem. I obawiam się, że to znowu powróci. Nikomu tego nie życzę a robienie problemu z wypadania pojedynczych włosów uważam za śmieszne. :) A jeśli ktoś chce więcej włosów to próbować faktycznie nikt nie zabroni :D

    OdpowiedzUsuń
  2. O coś idealnego dla mnie, bo mam problemy zarówno z cerą, włosami jak i paznokciami...

    OdpowiedzUsuń
  3. OOO! Własnie się nad nimi zastanawiam ale kurcze drogie to ustrojstwo :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Bardzo proszę o podpisywanie siępod nimi.

Komentarze typu "Anonimowy" będą usuwane - trollom internetowym dziękuję.

Pozdrawiam