czwartek, 30 kwietnia 2015

Co nowego w kwietniu

Biorąc pod uwagę, że pod koniec marca ogłosiłam, że daję sobie bana na zakupy kosmetyczne powinnam napisać, że nic.

Ale faktem jest, że zgrzeszyłam - w Biedronce. Co ciekawe w Rossmannie nie byłam, nawet mnie nie ciągnęło. Nie było mi po drodze, nawet do tego w galerii, w której pracuje. Poważnie nic nie kupiłam - jest progres :)

A w Biedronce skusiłam sie na dwa produkty: tonik Uroda Melisa oraz biedronkowy micel w nowym opakowaniu..

I w sumie ta tym skończyłabym dzisiejszy post, gdyby nie dwie przesyłki, które otrzymałam ..

Pierwsza to mydła w płynie Carex od pana Mateusza z agencji http://fenomem.pl/

Recenzja pojawiła się TUTAJ

W tym roku również udało się zostać ambasadorką LPM. Otrzymałam paczkę w dwoma pełnowymiarowymi produktami - jeszcze nie wąchałam więc nie wiem jaki zapach, oraz próbkami dla przyjeciółek/koleżanek.







Najbardziej dumna jestem z tego że prawie udało mi się wytrwać w postanowieniu. Dało się, wiec w maju też zamierzam nic nie kupować.. No może przejdę się do Rossa jak będą lakiery, ale z pielęgnacji nic a nic.

Jutro zapraszam na projekt denko :)



środa, 29 kwietnia 2015

Proste włosy ze sprayem Marionu

Niestety jestem posiadaczką puszących się włosów i przy okazji bardzo niesfornych. Suszenie naturalne nie wchodzi u mnie w grę, bo niestety włosy podczas suszenia robią co chcą i wywijają sie jak chcą.

Środków do ujarzmienia tych moich drani miałam już wiele, ale jakoś produkty Marion najbardziej przypadły moim włosom do gustu. O mleczku prostującym pisałam TUTAJ.

Dziś na tapetę weźmiemy Marion Płyn prostujący włosy.



Najpierw głos oddamy producentowi :

Stworzony specjalnie do prostowania włosów prostownicą lub szczotką i suszarką. Chroni przed wysoką temperaturą, doskonale rozprowadza się na włosach, ujarzmia niesforne kosmyki, długotrwale zapobiega puszeniu się włosów, nadaje jedwabistą gładkość i świetlisty połysk. Specjalna formuła z prowitaminą B5 i filtrem UV zapewnia dodatkową ochronę przed czynnikami zewnętrznymi.

Sposób użycia:

Rozpylić na suche włosy, następnie dokładnie rozczesać. Prostować za pomocą prostownicy lub suszarki i szczotki.


Zacznę od tego, że prostownicy od dłuższego czasu nie używam. Nawet  śmiało bym powiedziała, że od bardzo długiego - nawet nie wiem, gdzie mam schowaną.. i wcale nie mam zamiaru tego zmieniać.

Ale, że moje włosy uwielbiają żyć własnym życiem i wcale nie w zgodzie ze mną, musze wiec wspomagać się produktami, które mają za zadanie doprowadzić do jako-takiej symbiozy pomiędzy mną i włosami.



Jakoś tak się szczęśliwie trafia, że moje włosy bardzo, ale to bardzo lubią produkty Mariona. I tak jest z płynem prostującym w sprayu. Ja akurat używam go niekoniecznie zgodnie z zaleceniem producenta. Na opakowaniu jest napisane, żeby używać na suche włosy, ja oprócz tego że rano jak nie myję i psikam na suche, to używam również po myciu na mokre przed suszeniem suszarką.

Jest w obydwóch przypadkach dobrze i włosy bardzo dobrze reagują na płyn, a może to płyn dobrze reaguje na włosy :) Nieistotnie, najważniejsze że włosy się nie puszą, nie skręcają i wykręcają w różne strony świata. Są zdyscyplinowane, gładkie. A przede wszystkim proste.



Poza tym produkt :
  • nie obciąża włosów
  • nie sprawia , że bardziej się przetłuszczają
  • nie skleja włosów
Dodatkowo przepięknie pachnie. Opakowanie to tradycyjna plastikowa butelka z psikaczem u góry. Bardzo praktyczny w użyciu i dozowaniu , atomizer nigdy sie nie zaciął i nie zepsuł.
Nie pamiętam ile za niego zapłaciłam, ale drogi na pewno nie był.
Bardzo wydajny - używam go od paru miesięcy i dopiero teraz dobił dna.



Ja kupowałam go przez internet, ale powiem szczerze że raczej w sklepach stacjonarnych go nie widziałam - a szkoda, bo pewnie byłby stałym mieszkańcem w mojej łazience. Tak to niestety będzie się pojawiał tylko jak zakupię go "przy okazji".


wtorek, 28 kwietnia 2015

Avon Natural Effects - przegląd produktów

Kilka dni temu na moim blogu pojawiła się recenzja pianki do mycia twarzy Avon Narural Effects KLIKNIJ TUTAJ

Seria ta jest nowością Avony i liczy kilkanaście produktów: dla każdej cery, dla każdego wieku. Jednym zdaniem każdy znajdzie coś dla siebie :)
Ja również, oprócz pianki mam jeszcze kilka produktów m.in krem na dzień i na noc i tonik, które na pewno pojawią się na blogu. Czy ze wszystkich jestem tak samo zadowolona dowiecie się niebawem a na razie postanowiłam przygotować zbiorcze zestawienie tych produktów.

Post powstał dzięki www.avon.pl






Nawilżająca moc kompleksu z nasionami chia:

Matująca moc składników mineralnych:

Rozświetlająca moc kompleksu z nasionami strelicji:



Ujędrniająca moc kompleksu z nasionami granatu:

Materiały pochodzą z katalogu 06/2015

poniedziałek, 27 kwietnia 2015

Biedronkowa akcja tematyczna "Dobrze urządzeni"

4 maja w Biedronce startuje akcja tematyczna "Dobrze urządzeni". 
Nie ukrywam, że bardzo ucieszyłam się jak obejrzałam gazetkę.
To właśnie te produkty, które poza kosmetykami lubię najbardziej.

Czyli produkty do przechowywania i dekoracji.

Całość gazetki znajdziecie TUTAJ





niedziela, 26 kwietnia 2015

Avon Nutra Effects - Odświeżająca pianka do mycia twarzy

Dziś zapraszam Was na recenzję świetnej pianki do mycia twarzy od Avon : Nutra Effects przeznaczonej do skóry normalnej i mieszanej.



Jest to w miarę nowy produkt w ofercie Avonu, kupiłam tę piankę bodajże w przedostatnim katalogu.
I od razu zdobył moje serce.

Najpierw tradycyjnie już , słowo należy do producenta:

Odświeżająca pianka do mycia twarzy Nutra Effects, oczyszcza skórę, usuwając zanieczyszczenia i makijaż. Odpowiednia dla skóry normalnej i mieszanej, dla każdego wieku.
  • głęboko oczyszcza
  • usuwa makijaż i zanieczyszczenia
  • pozostawia skórę matową
Jak działa:
Formuła zawiera aktywny kompleks na bazie nasion i orzechy oczyszczające. Orzechy oczyszczające które zawierają naturalną substancję, która z łatwością usuwa sebum, a w kontakcie z wodą zamienia się w delikatną piankę. Pozostawia skórę matową i wyglądającą zdrowo. Hipoalergiczna. Nie zatyka porów. Testowana dermatologicznie, alergologicznie i klinicznie. Odpowiednia dla skóry wrażliwej.
Jak stosować:
Stosuj 2 razy dziennie, rano i wieczorem. Naciśnij pompkę i nałóż piankę na dłonie, a następnie rozprowadź na twarzy, masując. Dokładnie spłucz i delikatnie osusz rmiękkim ręcznikiem
 
Tak jak już napisałam pianka przypadła do gustu skórze mojej twarzy niemal od pierwszego użycia. Przede wszystkim świetnie myje, domywa resztki makijażu, które zostały po użyciu micela. Czy radzi sobie solo z makijażem ( tzn bez użycia wcześniejszego micela ) - nie wiem bo nie praktykuję takiej formy oczyszczania twarzy: u mnie najpierw micel później mycie twarzy przy użyciu środka do tego przeznaczonego i wody.
Nie podrażnia, nie uczula. Nie pozostawia skóry twarzy z nieprzyjemnym uczuciem ściągnięcia i wysuszenia.



Konsystencja - puszystej pianki. Świetnie rozprowadza się na skórze. Pianka pozostaje cały czas pianką podczas aplikacji, mam tu na myśli to, że nie robi się z niem woda. Tym samym nie ucieka i nie przelewa się przez palce. Pokazana na zdjęciu ilość w zupełności wystarczy na aplikację na twarz, są to trzy wyciśnięcia. Śmiało mogę powiedzieć, że jakby ktoś się uparł to i dwa wyciśnięcia w zupełności wystarczyłyby.


Zapach - przepiękny. Przypomina mi jakiś kosmetyk z czasów wczesnego liceum, nie pamiętam co to było, ale miło się używa bo wspomnienia wracają.
Pojemność - 150ml. Używam już i używam od jakiegoś czasu i starczy mi jeszcze na trochę, więc wydajna jest niesamowita.
Cena - ja kupiłam w ofercie dla konsultantek, nie pamiętam ile zapłaciłam, ale w katalogu nr 6 kosztuje 12zł.
Opakowanie - plastikowa butla z praktycznym dozownikiem.



Jeśli macie okazje wypróbować - koniecznie przetestujcie :)

Miłej niedzieli :)

sobota, 25 kwietnia 2015

Majówkowa gazetka Lidla

Dziś post miał być o całkiem innym - nie wyszło, może jutro :/

Zapraszam Was jednak do obejrzenia gazetki Lidla, która startuje od najbliższego poniedziałku czyli 27 kwietnia.

Całość możecie zobaczyć TUTAJ

A ja zamieszczam co ciekawsze według mnie oferty :)

Miłej soboty :) Ja niestety zaraz lecę na popołudnie do pracy :(





czwartek, 23 kwietnia 2015

Wielofunkcyjne ;) mydła w płynie Carex

Dziś na tapetę weźmiemy mydła w płynie Carex. Szczerze mówiąc nigdy wcześniej jakoś specjalnie nie zwracałam uwagi na tę markę. Kupując mydła w płynie wybierałam te, które mają najbardziej korzystną cenę, i te które moim zdaniem najbardziej mogą przypaść mi do gustu pod względem zapachu. Mydło to mydło - takie miałam zawsze zdanie na ten temat.

A szkoda, że wcześniej nie zwróciłam uwagi właśnie na mydła Carexu.



Na początek kilka informacji prasowych od producenta :









I teraz ja :)

Mydło to mydło, pomyślałby każdy - jak i ja. W przypadku Carex`a możemy zmienić zdanie w tym temacie. Produkt w 100% oczyszcza skórę, mamy pewność że nasze ręce są starannie domyte, oczyszczone, świeże. Dobrze się pieni. Konsystencja świetna, można powiedzieć lekko żelowa. W każdym razie nie ucieka z dłoni przy aplikacji, nie rozlewa się. Konsystencja sprawia, że wystarczy niewielka ilość co też przekłada się na dalszą wydajność.
Mydło nie wysusza skóry dłoni, nie odczuwamy mocnej potrzeby nałożenia od razu kremu.
Opakowanie to wygodna butelka z praktyczną pompką. Najważniejsze, że pompka sie nie zacina, świetnie się nią "operuje", bardzo ułatwia dozowanie produktu i mamy pewność, że cała czynność jest higieniczna.



Zapach - dla mnie w tego typu produktach sprawa wyjątkowo ważna. I tu jestem niewiarygodnie zachwycona. Mydełka mają świetne zapachy - zarówno biały jak i niebieski. Wydawać się mogło, że niebieski będzie bardziej męski, ale nic z tych rzeczy - mnie podpasowały obydwa. Zapach wyjątkowo utrzymuje sie bardzo długo po spłukaniu i wytarciu.



I na koniec ciekawostka - nie byłabym przecież sobą, jakbym nie użyła produktu trochę inaczej niż przeznaczenie producenta. Stwierdziłam, że skoro nie wysusza i tak pięknie pachną to może sprawdziłyby się jako żele pod prysznic - i co ? Strzał w 10 :) - przynajmniej dla mnie. Trochę obawiałam się, bo mam dosyć mocno problematyczne ramiona, które łatwo mogą sie przesuszyć - a tu o dziwo - nic. Skóra nie wysuszona, wręcz bym nawet powiedziała, że lekko nawilżona - nawet balsamu nie potrzebowała tak "na już".



Chętnie wrócę jeszcze do mydeł tej firmy, bo naprawdę są świetne. Do tanich nie należą, ale ja już nie raz się przekonałam, że czasem warto dołożyć do wyższej ceny, ale mieć pewność, że ma sie produkt lepszy.



Produkty przetestowałam dzięki uprzejmości http://www.carex.pl/ i pana Mateusza z agencji www.fenomem.pl

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Lidlowa moda, Biedronkowa majówka i promocja w Rossmannie

W Lidlu aktualnie trwa tydzień portugalski, ale ja już dziś otrzymałam na https://okazjum.pl/ otrzymałam gazetkę, która rozpocznie się od następnego poniedziałku z modą XXL.
Produktów wiele i całkiem niezłe.

Całość gazetki TUTAJ







Biedronka z kolei zaprasza nas na majówkę. Całość gazetek TUTAJ  TUTAJ1



A na koniec promocja, na którą wiele z nas czeka zawsze i chętnie, czyli :

czyli :


od 24 do 29 kwietnia: podkłady, pudry, bronzery i korektory do twarzy.
od 28 kwietnia do 4 maja: tusze, kredki, cienie, eyelinery
od 5 do 11 maja: szminki, kredki, lakiery, odżywki




piątek, 17 kwietnia 2015

Jestem na "nie" - BingoSpa - kolagen do mycia i pielęgnacji włosów

Produkt, o którym będzie dziś mowa wywołał ogromne zamieszanie na mojej głowie. I to dosłownie.
Nie mam włosów wybitnie problematycznych. Są krótkie ( bob ), z farbą i lekkim balejażem. Ale nie żeby jakoś wybitnie zniszczone. Ot, jak zwykle po farbowaniu ( w salonie fryzjerskim, wiec mam nadzieje że profesjonalnie). Po każdym myciu nakładam maskę na około 1/2 godziny, wiec dramatu nie powinno być.

Kupując kolagen do mycia i pielęgnacji włosów BingoSpa miałam nadzieję, że wpłynie ów produkt pozytywnie na włosy, okazało sie że moje włosy z tym szamponem sobie nie radzą.



Wszystko byłoby ok, bo świetnie myje, jakoś mega nie plącze ( tak zwyczajnie ), nie uczula i nie powoduje łupieżu czy jakiś innych dolegliwości skaplu.

Niestety efekt jaki otrzymujemy po wyschnięciu włosów to obraz nędzy i rozpaczy. I to niezależnie czy użyjemy suszarki do suszenia czy włosy będą sobie schły własnym tempem.



Takiego siana i puchu na głowie to ja chyba nigdy nie miałam - no może w dzieciństwie jak mokre włosy zaplatałam na noc w tzw warkoczyki i rano takie loki raz zachciało mi sie rozczesać.
Nie mniej ni taki efekt chcę aktualnie mieć na głowie. Generalnie włosy żyły swoim życiem , każdy włos był w inną stronę, były napuszone, przesuszone.. Jednym słowem dramat w kilku odsłonach.
Nie dały się w żaden sposób poskromić, nie pomagała pianka do modelowania, czy próby jakiegokolwiek chociażby lekkiego nawilżenia olejkiem do włosów ( z Avonu)..

Myłam wieczorem, później wysuszyłam suszarką, nałożyłam ten olejek z Avonu licząc że przez noc może coś wskóra.. ale niestety rano były w tak samym opłakanym stanie.



Nie używam tego szamponu za każdym myciem, bo przesusz zrobiłabym pewnie jeszcze większy, ale raz na kilka - kilkanaście myć. I za każdym razem to samo. Teraz miałam przerwy nawet kilka miesięcy - dosłownie, bo butelka zdążyła się lekko przykurzyć od nieużywania.

Myślałam, że może użyty "raz na ruski rok" będzie w porządku, ale niestety nie , moje włosy się z "Collagenem" nie polubiły.. No cóż, szkoda.. Ale mam jeszcze kilka różnych alternatyw więc szukam dalej ideału :)



Na plus przemawia fakt, że dobrze się pieni, łatwo wypłukuje z włosów. W miarę duża pojemność ( 500 ml) i dosyć ładny zapach.  Jednak efekt, a raczej spustoszenie działa na "nie".

czwartek, 16 kwietnia 2015

Boom boom room od Essie - i ... rozczarowanie :(

Tak , dokładnie.. Lakierami Essie jestem mocno rozczarowana. Tyle w blogosferze zachwytów nad ta marką, a u mnie lipa.. :( A może ja nie umiem się z nimi obchodzić..

Dziś w każdym razie bohaterem będzie różowy lakier o nazwie Boom boom room.

Co ciekawe na większości zdjęć tego lakieru, które widziałam w necie, jest on przedstawiany jako dosyć mocny neon. U mnie wręcz przeciwnie - zwykły, najzwyklejszy róż jakich wiele wszędzie..

Praca z tym lakierem to istna droga przez mękę.. Mazał się, smużył, zalewał lekko skórki - może to ja jestem fajtłapa, ale przecież nie pierwszy raz malowałam paznokcie jakimkolwiek lakierem..

Po wyschnięciu - widok niezbyt dobry, Próbowałam go uratować ( jak zawsze w takich przypadkach ) brokatowym topem - już lepiej, chociaż do ideału daleko..

I oto ten dramat :)