wtorek, 14 marca 2017

Seria do włosów farbowanych z bio-żurawiną i bio-avocado - Lavera 250 ml

Hej Kochani :)

TYM wpisie przedstawiłam Wam szampon przeznaczony dla włosów cienkich, wzmacniający i nadający puszystość.
Byłam bardzo zadowolona z tego szamponu, dosyć dobrze podpasował moim włosom.

Dziś zapraszam Was na prezentację serii do włosów farbowanych z bio-żurawiną i bio-awokado - Lavera 250 ml.



Tu już nie jest tak wesoło.

Najpierw kilka informacji od producenta:

Formuła oparta na składnikach roślinnych pochodzenia organicznego jak żurawina, ryż czy awokado zapewnia delikatne aczkolwiek skuteczne oczyszczanie włosów przy jednoczesnym zapewnieniu odpowiedniej porcji składników odżywczych. Struktura włosów poprawia się przez co kolor dłużej się utrzymuje i włosy przestają być matowe.Łagodne środki myjące i odpowiednio wyselekcjonowane składniki zapewniają ochronę koloru, włosy są dobrze nawilżone, nabłyszczone i zregenerowane.Bio-awokado zapewnia odpowiednie nawilżenie, zapobiega utracie wilgoci i przedłuża trwałość koloru. Bogate w złożone kwasy tłuszczowe, wapń czy witaminę B5 (pantenol) głęboko odżywia włosy. Wzmacniający pantenol oplata włos na całej długości co powoduje  zwiększenie jego objętości i elastyczności. Struktura włosa poprawia się przez co zmniejsza się jego podatność na uszkodzenia.Ekstrakt z bio-żurawiny działa tonizująco i antyseptycznie na skórę głowy. Może łagodzić przetłuszczanie się włosów.



I ode mnie:

Łatwo z tą serią nie jest. Na pewno łatwo nie jest moim włosom. Dosyć długo dawałam i szamponowi i odżywce - w różnych kombinacjach- szansę, najpierw byłam chora, więc zwaliłam tutaj winę na przeziębienie. Wiemy jak to przy przeziębieniu jest, szybciej sie pocimy a u mnie akurat idzie to wszystko przez skórę głowy.

Wobec tego włosy były ciągle napuszone - wyglądałam jakby bomba uderzyła w rabarbar.
Ale i w końcu skończyło sie przeziębienie, a włosy - zostały tak jak były...



Może faktycznie rewelacyjnie myje, łatwo sie spłukuje. Nie ma "problemów technicznych " przy aplikowaniu na włosy - zarówno szampon jak i odżywka. Nic nie ucieka, nic nie spływa z włosów.

I to by było na tyle jeżeli chodzi o dobre strony. Włosy sztywne, tępe w dotyku - aż "bolało"..
I przy tym ten "przesusz" - masakra. Spuszone, żyjące całkowicie swoim życiem i nie poddające sie jakiejkolwiek stylizacji.. Pianka i lakier pomagały , ale na krótko.. Po krótkim czasie wszystko wracało do stanu wyjścia czyli masakry. Cieszę się, że łupieżu sie nie dorobiłam.



Co do ochrony koloru - ciężko mi sie wypowiedzieć, bo używałam akurat przed fryzjerem i w tym aspekcie nie oceniam.

Dla mnie zdecydowane "nie".



6 komentarzy:

  1. Oj, zdecydowanie nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, ze ta seria tak słabo wypada :( lubię kosmetyki lavery, ale po te jednak nie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi ta marka nie przypadła do gustu : ( Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam, ale ja teraz muszę lecznicze produkty poużywać.

    OdpowiedzUsuń
  5. ja mam cienkie włosy i u mnie na objętość sprawdza się maska cherry z Kallosa, z resztą opisałam ją w ostatnim poście :)
    .......
    rosaagialla.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Bardzo proszę o podpisywanie siępod nimi.

Komentarze typu "Anonimowy" będą usuwane - trollom internetowym dziękuję.

Pozdrawiam