czwartek, 6 kwietnia 2017

HERBAL CARE MY NATURE - CZYLI SASZETKI OD FARMONY

Hej Kochani :)

Pewnie jak i ja uwielbiacie maseczki. Ostatnio w moje łapki wpadły maseczki Farmony Herbal Care "My nature". Znajdują sie one w duo-saszetkach. Uważam wprawdzie, że taka saszetka, nawet i podwójna to za mało, żeby napisać recenzję, ale może chociaż zapewnienia producenta pomogą Wam sie zdecydować.



Moje pierwsze wrażenia są bardzo pozytywne. Bardzo lubie właśnie te kremowe konsystencję, które niekoniecznie później muszę zmyć - wystarczy zetrzeć to co sie nie wchłonęło i leciutko wklepać w skórę. Wraz z maseczkami otrzymałam również drobnoziarnisty peeling. Żadne z prezentowanych krzywdy nie zrobiło, nie uczuliło, nie podrażniło. Wiem, że dwa razy na każdy z tych produktów to za mało, żeby oceniać, ale jest ok, nic mnie nie wysypało. Mam nadzieję, że duża dawka "dobroci" zawarta w maseczkach, trochę dobrego wniosła w wygląd mojej cery.


 A teraz przejdźmy do maseczek.

Odmładzająca maseczka do twarzy "Dzika Róża"



Nawilżająca maseczka "Aloes"


Odżywcza maseczka do twarzy "Olejek Arganowy"

Miałyście? Lubicie?

3 komentarze:

  1. Nie miałam gdzie można je kupić ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawa sprawa! Nie widziałam ich u siebie ale podobno prawdziwego kopa skórze dają maski w płacie, te azjatyckie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Bardzo proszę o podpisywanie siępod nimi.

Komentarze typu "Anonimowy" będą usuwane - trollom internetowym dziękuję.

Pozdrawiam